Zadzwoniłam do mojej kuzynki, Andreei. Nie rozmawiałam z nią od lat.
— Mario? Wszystko w porządku? — w jej głosie słychać było zdziwienie.
— Jestem w Bukareszcie. Czy mogę u ciebie zostać na kilka dni?
Milczała przez chwilę.
— Chodź. Ile tylko potrzebujesz.
Jej małe mieszkanie w zwyczajnej dzielnicy wydawało mi się pałacem. Tam nikt mi nie mówił, co mam robić. Nikt nie patrzył na mnie z góry. Spałam na kanapie, ale spałam spokojnie.
W kolejnych dniach zaczęłam szukać pracy. Z emocjami, niepewnością, ale i uporem. Wysyłałam CV, dzwoniłam, chodziłam na rozmowy kwalifikacyjne. Na jednej z nich kobieta po czterdziestce powiedziała mi po prostu:
— Masz talent. Po prostu straciłaś odwagę.