Przez dziesięć długich lat mieszkańcy mojej wioski śmiali się ze mnie

Nic nie słyszałam. Czułam się, jakby świat wokół mnie zniknął. Moje myśli nie miały kształtu, wszystko było głuchym rykiem, jakby ktoś zamknął mi głowę w dzwonku. Anton próbował wstać, ale moje nogi odmawiały posłuszeństwa. Nie wiedziałam, czy płaczę, trzęsę się, czy po prostu słabnę od środka.

W tym momencie obok nas pojawił się Eduard, trzymając piłkę przy piersi. Patrzył to na mnie, to na staruszka przed domem.
— Mamo… co się dzieje?

Jego głos mnie obudził. Wzięłam głęboki oddech, starając się nie rozpaść na jego oczach.
— Kochanie, chodź do mnie.