Mąż nazwał ją krową i wyrzucił z domu

…nie rozumiała, czy ją ratuje, czy grozi. Dyszała ciężko, a jej policzki zamarzły, ale dłonie paliły ją ogniem. Mężczyzna zamknął prawe drzwi, przeszedł na stronę kierowcy i uruchomił silnik. Nie spojrzał na nią, tylko chwycił kierownicę, ciężko oddychając, jakby próbował opanować nerwy.

— Jak masz na imię? — zapytał, nie patrząc na nią.

— Ana… — wyszeptała, zawstydzona i drżąca.

— Jestem Marius — powiedział krótko. — I mam nadzieję, że nie zrobisz niczego głupiego, siedząc w moim samochodzie.

Ana nie odpowiedziała. Jej wzrok był wbity w szybę. Most się oddalał, podobnie jak ciemna woda, która ją wabiła. I, o dziwo, teraz bała się. Śmierci, życia, przyszłości, siebie samej.