Po roku obudziłem się pewnego ranka i zdałem sobie sprawę, że uśmiecham się bez powodu. Miałem klientów. Miałem szacunek. Miałem spokój.
Pewnego dnia przechodziłem obok restauracji. Przez okno zobaczyłem duży stół, eleganckich ludzi, brzęk kieliszków. I pomyślałem o kobiecie, która kiedyś stała w drzwiach z bukietem w dłoniach, bez miejsca przy stole.
Ta kobieta to już nie ja.
Teraz wiedziałem jedno: każdy, kto nie robi ci miejsca przy stole, nie zasługuje na miejsce w twoim życiu.