Dla nas już nie istniejesz

„Sofio” – powiedział, przechylając głowę – „jest tutaj”.

Bolesny węzeł ścisnął mi żołądek. Chwila, którą próbowałam odwlekać jak najdłużej, nadeszła w najgorszy możliwy wieczór.

„Kto tu?” – zapytała mama cienkim, ostrym głosem, jakby zapach skandalu dotarł do jej kości.

Nie zdążyłam odpowiedzieć. Było już za późno.

Za Alexem pojawił się mężczyzna po pięćdziesiątce, ubrany w nienaganny garnitur. Nie był wysoki, nie budził grozy, ale jego postawa sprawiała, że ​​ludzie instynktownie się cofali.

I wszyscy przy stole zrobili to samo.

— Dobry wieczór, pani Ioniță, panie Ioniță — powiedział mężczyzna z uprzejmością, która sprawiła, że ​​powietrze wydało się cięższe. — Nazywam się Mureșan. Jestem z firmy. Przyszedłem po Sofię.

Mama zamrugała szybko, jakby ktoś przed jej oczami zmienił film.