Dziewczynka na wózku inwalidzkim cicho wjechała do schroniska —

— Przepraszamy… — zaczęła kobieta cicho. — Możemy się tylko rozejrzeć?

Wolontariuszka skinęła głową. Ludzie przychodzili. Czasem tylko popatrzeć, czasem się pożegnać z marzeniem. Nic nowego.

Ale kiedy dziewczynka przejeżdżała korytarzem, coś się zmieniło.

Psy szczekały, jak zawsze. Jeden wył, drugi skakał po kratach. A potem — im bliżej końca korytarza — robiło się ciszej. Jakby ktoś ściszył świat.

— Tam nie — powiedziała szybko wolontariuszka, widząc, dokąd dziewczynka patrzy. — Ten boks jest… trudny.