— … Zimne powietrze owiało mi policzki, ale w środku było ciepło. Ciepła wolność.
Andriej zapytał:
—„Wszystko w porządku?”
Uśmiechnęłam się szeroko, patrząc na moje Porsche zaparkowane przed domem rodziców, lśniące w jasnym słońcu.
—„Tak. Po raz pierwszy… naprawdę.”
I w tej zimowej ciszy poczułam, że w końcu należę do siebie.