Kobieta na ulicy dała mi dziecko i walizkę pełną pieniędzy. Po 16 lata
Pewnego wieczoru włożył czarny notatnik do szuflady.
„Już tego nie potrzebuję” – powiedział. „Rozumiem”.
Irina mieszkała niedaleko. Obecna, dyskretna. Niczego nie żądała. Nauczyła się kochać bez brania w zamian.
Piotr posadził jabłoń.
Przygotowałem trochę kaszki manny.
A czasami, gdy w oddali przejeżdżał pociąg, uśmiechałem się.