— Boże… — mruknęłam.
— Ile? — zapytał Piotr, blady.
Wziął plik banknotów i szybko zaczął liczyć.
— Jest ich… Przełknął ślinę. Jest ich ponad milion.
Słowo wylądowało w kuchni niczym cios siekierą. Drewno trzasnęło w piecu. W telewizji wilk gwizdał, goniąc zająca.