— Jaki mężczyzna? — zapytał.
— Mężczyzna, który potrzebował pomocy — odpowiedziała po prostu.
Wtedy Robert nie wytrzymał. Opowiedział jej wszystko. O podartym kocu, o ławce, o teście. Spodziewał się wyrzutów, łez, gniewu.
Irina patrzyła na niego długo. Potem lekko uderzyła go w ramię.
— Ty idioto — powiedziała, a jej oczy napełniły się łzami. — Mogłeś mnie zapytać.
— Bałem się odpowiedzi — przyznał.
Irina mocno go przytuliła.
— Wybrałam ciebie — powiedziała. — Nie twoje pieniądze.
Trzy dni później, na weselu, Robert odwołał kosztowną orkiestrę i importowane kwiaty. Pieniądze zostały przekazane fundacji dla bezdomnych.