—Tak —odpowiedziałem.
—Co to znaczy?
Wziąłem głęboki oddech, zanim wypowiedziałem słowa, które miały zmienić jej życie.
—To znaczy, że prawdziwy właściciel firmy postanowił cię zwolnić.
Ryan milczał przez kilka sekund.
„To niemożliwe” – powiedział w końcu.
„Nie jest” – odpowiedziałem.
—Właściciel mi ufa.
Lekko się uśmiechnąłem.
—Nie tak bardzo jak myślałeś.
„Gdzie jesteś?” zapytał napiętym głosem.
—W hotelu.