Usiadłam elegancko na krześle, włożyłam torebkę w ramiona i zapięłam pas z cichym kliknięciem.
— Co ja robię? Mówiłam ci, żebyś zadzwoniła po wylądowaniu. Mówiłam, że cię wesprę. Tak robią żony, prawda?
Cisza była ostrzejsza niż jakakolwiek kłótnia.
Stewardesa, nic nie wiedząc, uśmiechnęła się do nich uprzejmie.
— Czeka was wspaniały lot. Jesteście gotowi na prawdziwą przygodę?
Gdyby tylko wiedziała…
Samolot wystartował. Alina wyjęła telefon, żeby zrobić zdjęcia, a Mihai, spocony, wpatrywał się w przestrzeń. Ja natomiast spokojnie obserwowałam chmury. Nie byłam już ofiarą. Nie byłam już ignorowaną kobietą. Byłam reżyserką.