Mój syn i jego żona poprosili mnie, żebym zajął się ich dwumiesięcznym dzieckiem, podczas gdy poszli na zakupy. Ale bez względu na to, jak go trzymałem lub próbowałem uspokoić, wciąż płakał niekontrolowanie. Natychmiast wiedziałem, że coś jest nie tak. Kiedy podniosłem jego ubranie, żeby sprawdzić pieluszkę… zamarłem. Było tam coś… coś niewiarygodnego. Moje ręce zaczęły drżeć. Wziąłem go i natychmiast ruszyłem do szpitala.

„Tak myślałem.”

Moje serce znów zaczęło bić szybciej.

„Co się dzieje?”

Zawahał się.

Potem wskazał na ekran.

„Jest krwawienie wewnętrzne.”

Zatrzymałem oddech.

„Co?”

„Wygląda na to, że ktoś bardzo mocno ścisnął go w okolicach brzucha.”

Moje kolana zrobiły się słabe.

„Ścisnął?”

„Tak.”

Ponownie zwrócił się do ekranu.