Powoli usiedli na kanapie. Nie potrafili spojrzeć mi w oczy.
Moja sąsiadka upierała się, że wciąż widuje moją córkę w domu w czasie
— Jak macie na imię? — zapytałam cicho.
— Jestem Mia…
— David…
— A ja Harper — wyszeptała najmniejsza dziewczynka.
Jeden po drugim opowiadali mi swoje historie — prześladowanie, zastraszanie, ignorowanie przez nauczycieli, groźby starszych uczniów, wyśmiewanie na korytarzach. Każde słowo było jak nóż.
— A dyrektor? — zapytałam.
Lily przełknęła ślinę.
— Powiedział, że to nie jest nękanie. Kazał nauczycielom niczego nie zgłaszać, bo nie chce złych statystyk.
Zadrżały mi dłonie z wściekłości.
Szkoła, która ukrywa przemoc, żeby chronić swoją reputację. Tchórzostwo. Zgnilizna. Okrucieństwo.
Wtedy Lily otworzyła na laptopie ukryty folder — zrzuty ekranu, wiadomości, zdjęcia, maile. Dowody. Cała góra dowodów.