Nawet nieruchomy od szyi w dół, jego obecność była władcza. Twarz miał szczupłą, elegancką, a siwe włosy idealnie ułożone. Ale w jego oczach… w jego oczach mieszał się ból i wściekłość, które zdawały się przecinać powietrze.
„Więc ty jesteś kolejną osobą, która myśli, że może mnie „wytrzymać”?” jej głos zabrzmiał stanowczo i chłodno.
Lucas przełknął ślinę, ale podszedł bliżej.
Nie, proszę pani. Nie przyjechałem tu, żeby z kimkolwiek się użerać. Przyjechałem tu do pracy.