Pewnego dnia mój mąż wyznał: ‚Nie mogę już udawać, że nic się nie dzieje: to twoja siostra jest tą, którą naprawdę pragnę.’ Nie zmieniłam wyrazu twarzy: ‚To idź. Natychmiast.’

Znalazłam siłę w ciężkiej pracy w siłowni, w zapachu potu i stali, w treningach, które uczyły mnie, że ciało może być kotwicą, a nie więzieniem. Po ośmiu miesiącach zdobyłam certyfikat trenera personalnego, prowadziłam kobiety zmęczone życiem, ucząc je siły i pewności siebie. Zaczęłam inwestować w siłownię, planować przestrzeń i sprzęt, a ludzie powoli zaczęli mi ufać i wspierać projekt finansowo.

Joseph wrócił z pretensjami – zignorowałam je. W końcu otworzyłam „The Phoenix Gym”. W osiem tygodni 750 zapisanych osób, w trzy miesiące zysk 50 000 dolarów. Moje życie znalazło rytm i poczucie wartości, które nigdy nie zależały od jego decyzji.