Po rozwodzie kupiła opuszczoną rezydencję gangsterów – to, co w niej

Podjęła decyzję. Koniec z ukrywaniem się. Koniec ze strachem. Nie zamierzała po prostu chronić tego, co znalazła. Zamierzała to zrozumieć. Wszystko. Zaczęła od gabinetu. Każdy plik, każde zdjęcie, każdą notatkę na marginesach ksiąg Reda Lennoxa. Przeczytała jego zaszyfrowane dzienniki.

Teraz częściowo rozszyfrowane dzięki znalezionym notatkom. Ten człowiek nie był zwykłym przemytnikiem. Był skrupulatny, paranoiczny, błyskotliwy. Prał miliony za pośrednictwem firm-słupów, ukrywał gotówkę w ścianach, sztabki złota pod deskami podłogowymi, a nawet fałszywe tożsamości dla swojej rodziny na wypadek, gdyby coś poszło nie tak, co najwyraźniej się stało.

Ale jeden wers utkwił mi w pamięci, napisany pospiesznie na końcu jednej z mniejszych ksiąg. Jeśli coś mi się stanie, Margaret wie, gdzie to się skończy. Rzeka widzi wszystko. Helen poczuła, jak wstrzymuje oddech. Margaret, jej babcia. Nie uciekła po prostu. Nosiła prawdę ze sobą, być może nawet cząstkę tego, co Red próbował ukryć. A jeśli ta prawda nie umarła wraz z nią, to może została przekazana Helen.

Później tego popołudnia Helen pojechała na skraj miasta, gdzie rzeka Mill wiła się przez las. Nie wiedziała dokładnie, czego szuka, wiedziała tylko, że musi szukać. Zaparkowała w pobliżu starego kamiennego mostu, wysiadła i ruszyła wzdłuż brzegu rzeki. Na początku nic nie rzucało się w oczy.