— Liczę — odpowiedziała krótko. — Twoja pensja głównego menedżera w firmie budowlanej to sto osiemdziesiąt tysięcy rubli. Moja pensja starszego ekonomisty — dziewięćdziesiąt tysięcy. Przez piętnaście lat małżeństwa wniosłam do rodzinnego budżetu…
— Po rozwodzie mieszkanie dostaniesz ty, ale mieszkać w nim będzie moj
— A co to za różnica! — Igor podniósł się z fotela. — Przecież przez trzy lata nie pracowałaś, jak Alicja była mała!
— Dwa lata i siedem miesięcy — poprawiła Marina. — I nawet na urlopie macierzyńskim prowadziłam zdalnie księgowość dla trzech jednoosobowych działalności. Dochód wynosił trzydzieści tysięcy miesięcznie. Wszystkie paragony są zachowane, wszystkie przelewy udokumentowane.
— Zwariowałaś z tymi liczbami! — Igor zaczął chodzić po pokoju. — Jakie paragony, jakie przelewy! Przecież byliśmy RODZINĄ!
— Byliśmy — zgodziła się Marina. — I właśnie dlatego notowałam każdą kopiejkę. Wiesz, ile razy twoja mama brała od nas „pożyczkę” i nie oddawała? Trzydzieści siedem razy. Łączna suma — osiemset czterdzieści trzy tysiące rubli.
Igor zatrzymał się na środku pokoju. Jego twarz nabrała purpurowego odcienia: