“Tak.”
„Madison płacze” – powiedział. „Twoja mama mówi, że „zrujnowałeś Święto Dziękczynienia”.
Zaśmiałem się krótko. „Oczywiście.”
Potem zaczęły się telefony. Tata. Mama. Madison. Jeden po drugim, od obraźliwych, przez wściekłe, po błagalne.
Odpowiedziałem Tacie dopiero za piątą próbą.
„Hannah” – zaczął napiętym głosem – „musisz z powrotem włączyć automatyczne płatności. To nie żart”.
„Nie żartuję” – powiedziałem.
„Nie możesz po prostu…” – westchnął ciężko. „Mamy zobowiązania”.