Gabriel zaparkował samochód w cieniu i stał tam, patrząc przed siebie pustym wzrokiem. Wszystkie chwile spędzone z nią odtwarzały mu się w głowie — romantyczne wieczory, deklaracje, uściski. Wszystko teraz wydawało się dobrze rozegranym kłamstwem.
Po chwili wyjął telefon i wysłał wiadomość do prawnika:
„Odwołaj wszystko. Ślub, umowy, prezenty. I przygotuj dokumenty”.
Potem napisał kolejną wiadomość do Iriny:
„Nie musisz wracać do domu. Proszę, wyślij kogoś po swoje rzeczy”.
Kiedy wyszła z salonu, zobaczyła go wciąż w samochodzie, ale bez uniformu kierowcy. Gabriel stał oparty o drzwi, w eleganckim garniturze, z zimnym i spokojnym spojrzeniem.
Irina zamarła.
— Gabriel…? Co ty tu robisz? Gdzie jest kierowca?
— Wziął wolne. Pomyślałam, że mogę dziś poprowadzić, żeby cię lepiej poznać. I chyba mi się udało.