Spojrzałem na niego i w tym momencie zrozumiałem jasno jedną prostą

Problem rzeczywiście został rozwiązany. I nie chodziło już o kran.

Tydzień później Balázs napisał wiadomość: „Mam nadzieję, że u Ciebie wszystko w porządku”.

Spojrzałem na ekran, pomyślałem przez kilka sekund, po czym odpowiedziałem: „Wszystko jest w porządku”.

I to była szczera prawda.

Moje życie nie potrzebuje „pana”. Mój dom nie potrzebuje kogoś, kto przychodzi do mnie z własnej woli. Nauczyłam się płacić rachunki, dokonywać drobnych napraw, prosić o pomoc, kiedy jej potrzebuję – i odmawiać, kiedy jest to potrzebne.

Czasami wolność nie oznacza samotności, ale wybór. I tego dnia wybrałem siebie.

Kran już nie kapał. I przeszłość też nie.