Zaktualizowałam listę dzieci do odebrania ze szkoły Ellie i usunęłam imiona moich rodziców. Nigdy nie sądziłam, że będę musiała to zrobić, a sam fakt, że tak się stało, sprawił, że zrobiło mi się niedobrze, ale mój prawnik powiedział: Nie lekceważcie poczucia wyższości. Ludzie, którzy czują się winni, będą usprawiedliwiać wszystko.
Wysłałem też maila do mojej prawniczki i poprosiłem ją o sporządzenie formalnego zawiadomienia, mimo że już wyjechali. Liczyły się papierowe ślady. Liczyła się czysta kartoteka. Nie chciałem, żeby mój ojciec później wymyślił historię i twierdził, że bezprawnie go eksmitowałem.
Ellie wróciła ze szkoły i zapytała, czy babcia wróci.
„Nie” – powiedziałem łagodnie.
Ellie zmarszczyła brwi. „Ale podobają jej się moje rysunki”.
„Wiem” – powiedziałem. „I nadal może lubić twoje rysunki, nawet jeśli tu nie mieszka”.
Ellie usiadła przy kuchennym stole i wyciągnęła markery. Narysowała dom. Duży prostokąt z trójkątnym dachem, jak to dzieci.
Następnie narysowała obok mniejszy dom.