Uznano ją za niezdolną do zamążpójścia, więc jej ojciec wydał ją za mąż za najsilniejszą niewolnicę, Virginię, w 1856 roku.

Ale mój ojciec miał inne plany. Radykalne, szokujące i całkowicie wykraczające poza wszelkie normy społeczne, do tego stopnia, że ​​kiedy mi o tym powiedział, pomyślałam, że źle go zrozumiałam. Powiedział: „Wyjdziesz za Josiaha, kowala. Zostaniesz jego żoną”.

Spojrzałem na mojego ojca, pułkownika Richarda Whittemore'a, właściciela 5000 akrów ziemi i 200 niewolników, pewien, że oszalał.

Najpierw opowiem wam o Josiahu. Nazywałem go „potworem”. Miał osiem stóp wzrostu i ważył 300 funtów twardych mięśni, wyrzeźbionych latami ciężkiej pracy w kuźni.

Jego dłonie potrafiły zginać żelazne pręty, a jego twarz budziła grozę w sercach wszystkich, którzy wchodzili do pokoju. Ludzie się go bali, zarówno niewolnicy, jak i wolni ludzie.

Biali goście z naszej farmy wpatrywali się w niego i szeptali: „Widzieliście, jaki ten człowiek jest wielki?”. A Timor ma potwora w swojej kuźni.

Ale oto, czego nikt nie wiedział, co właśnie miałam odkryć: Josiah był najżyczliwszym człowiekiem, jakiego znałam.