Wtedy wszystko zrozumiałem.
Nie klaskali z radości.
Wtedy wszystko zrozumiałem.
Nie klaskali z radości.
Klaskali, bo mieli na to pozwolenie.
„Nie zostawię was” – powiedziałem im. „Ale teraz szacunek jest obowiązkowy”.
Dziś spaceruję sam. Maluję. Spaceruję. Jem obiad w ciszy. I zrozumiałem coś późno, ale w samą porę:
Pokój to nie samotność. To wolność.