W trakcie wesela do panny młodej podeszła tajemnicza staruszka

— Dlaczego teraz? — zapytał cicho.

— Bo dziś jest dzień, w którym naprawdę zaczyna się rodzina. I bo nie chcę umierać z tym ciężarem na duszy — powiedziała kobieta.

Irina powoli podeszła. Spojrzała na twarz staruszki, naznaczoną zmarszczkami lat i żalu.
— Zostawiłaś mnie… — powiedziała.
— Wiem. I nie będę cię zmuszać do wybaczenia. Ale pozwól mi pomóc dziecku.

Chwila ciszy. Potem Irina zrobiła krok naprzód i ją przytuliła. Nie mocno. Nie ciepło. Ale szczerze.

— Za Alinę… — wyszeptała.