W Wigilię, gdy byłam w pracy, moja rodzina oskarżyła moją siedmioletnią córkę o kłamstwo i okrutnie ją ukarała.

Mama zerwała się gwałtownie.

„Felicia, twoja córka zniszczyła nasze Święta! A ty nas obwiniasz? Zrobiliśmy dobrze. Nie możesz jej kontrolować. My pomogliśmy.”

„Pomogliście? — zaśmiałam się gorzko — Jeśli to jest pomoc, jak nazwiecie znęcanie się?”

Wtrącił się brat Logan:
„Powinna zapamiętać lekcję.”

„Och, zapamięta — odpowiedziałam — Nigdy tego nie zapomni. Ja też nie.”

Nikt nie okazał skruchy.

Ruby szarpnęła moją rękę i szepnęła drżąc:
„Mamo, jestem głodna.”

Zamarłam. Nie dali jej nawet jeść.

Coś we mnie pękło.

„Kochanie, idziemy do domu — powiedziałam.”

Nie odpowiedziałam. Pomogłam jej założyć płaszcz, zapięłam go i spojrzałam na nich po raz ostatni.