Teraz każdego ranka otwieram okno i patrzę na stajnię, do której zostałem wygnany. Pachnie świeżym sianem, a w kącie rośnie krzak róży.
Tam, w miejscu bólu, narodził się spokój. A mój dom – nasz – znów jaśnieje, nie dlatego, że jest duży czy luksusowy, ale dlatego, że jest pełen wspomnień i prawdziwej miłości.
I jedno wiem na pewno: nieważne, jak bardzo życie wpycha cię w błoto, jeśli masz czyste serce, podnosisz się. Zawsze się podnosisz.