Ręka matki zawisła w powietrzu.
Chłopczyk, Andriej, się nie ruszał.
Nie oddychał.
Przez ułamek sekundy jej umysł odmawiał pogodzenia się z rzeczywistością. Wymusiła uśmiech, myśląc, że to tylko głęboki sen. Wtedy zauważyła kolor twarzy dziecka. Zbyt blady. Zdecydowanie zbyt blady.
Krzyk wyrwał się z jej piersi i obudził cały dom.