Za mały.
Lekarze przyjechali po kilku minutach, które wydawały się godzinami. Po kilku szybkich interwencjach jeden z nich włożył instrument do gardła dziecka i usunął kawałek plastiku.
Andriej wziął głęboki oddech.
Zaczął płakać.
Matka osunęła się na kolana. Ojciec zakrył twarz dłońmi, nie mogąc ustać na nogach.
Lekarz wyjaśnił im spokojnie, ale stanowczo: dziecko utonęło we śnie. Zabawka wślizgnęła mu się do pyska i gdyby nie szybka interwencja, koniec byłby tragiczny.
A potem nastąpiło objawienie.