Charles powiedział, że wysłał ludzi, żeby ją znaleźli, ale ona się przeprowadziła, zmieniła pracę, zniknęła w innej dzielnicy, a potem w innym stanie na jakiś czas. Twierdził, że nie wiedział, że była w ciąży. Odkrył tę możliwość dopiero wiele lat później, gdy wśród rzeczy jego syna odnalazł się stary list. List od Lindy, w którym informowała, że odchodzi, że nie chce pieniędzy, prawników ani ingerencji Whitmore’a. Napisała, że jeśli dziecko kiedykolwiek będzie wystarczająco dorosłe, by dokonać wyboru, naszyjnik będzie dowodem jej tożsamości.
Patrzyłam na niego, niezdolna wykrztusić słowa.
„Mówisz” – powiedziałem w końcu – „że mój ojciec był twoim synem?”
Jego głos niemal zamarł. „Tak.”
Znów się zaśmiałem, ale tym razem zaśmiałem się łamiącym głosem. „Nie. Nie, mój ojciec odszedł, zanim się urodziłem. Tak mówiła mi matka”.
Charles spojrzał na naszyjnik w mojej dłoni. „Myślę, że twoja matka próbowała cię przede mną chronić”.
Powinnam była wyjść. Powinnam była nazwać go kłamcą i odejść. Ale wtedy Elliot położył na ladzie wyblakłe zdjęcie. Młoda kobieta o moich oczach i uśmiechu mojej matki stała obok mężczyzny, którego nigdy wcześniej nie widziałam.
I miałem jego twarz.