Ale gdy nastał świt i włączyłem stary telewizor w gospodzie, mój świat legł w gruzach. Mój budynek, miejsce, w którym powinienem był spać, był głównym tematem wiadomości. „Wypadek z wyciekiem gazu”, mówili na początku. Ale potem zdjęcia pokazały coś innego: uzbrojonych mężczyzn, nieudany nalot i ślad krwi, który zaczynał się tuż przed drzwiami mojego mieszkania.
ANIOŁ Z ALEI, KTÓRY PRZYWRÓCIŁ MI ŻYCIE
Wróciłam do szpitala z rękami tak trzęsącymi się, że ledwo trzymałam torbę. Alejka była pusta, ale Silas czekał na mnie na swoim zwykłym miejscu, siedząc na swoim kartonowym pudle, w podartej niebieskiej kurtce, przypominającej niewidzialnego człowieka. Podeszłam do niego i osunęłam się obok, szlochając bez opamiętania.
„Kim jesteś, Silas?” – zapytałam między szlochami. „Skąd wiedziałeś, co się stanie?”
Spojrzał na mnie z głębokim smutkiem. Wyciągnął z kieszeni telefon satelitarny, który wydawał się nie z tego świata, a potem stary dowód osobisty, wyblakły na brzegach. Nie nazywał się Silas. Był byłym agentem wywiadu, który rzekomo zginął podczas operacji pięć lat temu.