Pierwsze tygodnie po wyrzuceniu były szare i pozbawione życia. Przyjaciółka Katja przyjęła ją tymczasowo do swojego niewielkiego mieszkania.
— Musisz się zabrać do roboty — powtarzała — zacznij od czegokolwiek, ważne, żeby stanąć na nogi.
Arina znalazła pracę jako kelnerka w małej kawiarni. Długie, wyczerpujące zmiany po dwanaście godzin raniły jej nogi, a zapach jedzenia przyprawiał o mdłości, ale praca była kotwicą, by nie wpaść w rozpacz.
Pewnego wieczoru, gdy lokal był niemal pusty, wszedł mężczyzna około czterdziestki. Usiadł w kącie i zamówił tylko kawę. Arina podała ją ze zmęczonym uśmiechem.
— Masz smutne spojrzenie — powiedział szczerze — potrafię czytać ludzi, a to nie jest twoja droga.
Chciała odpowiedzieć, ale on usiadł naprzeciwko niej. Tak poznała Michaiła.