Biedna dziewczyna, spóźniona do szkoły, znajduje nieprzytomne dziecko

Strażnik zauważył ją i podszedł. „Potrzebuje pani pomocy, panienko?” Serce Patricii na chwilę zamarło, ale zachowała spokój. „Nie, dziękuję” – odpowiedziała lekko drżącym głosem. „Tęsknię za babcią”. Strażnik skinął głową, nie ruszając się. Wtedy z wejścia dobiegł głos: „Proszę pana, potrzebujemy pomocy!”. Zawahał się, a potem pospiesznie odszedł: roztargnienie Mendozy. Patricia schyliła się i zobaczyła opisany schowek. Zapieczętowany pakunek wielkości książki. Wsunęła go do torby, otarła łzy, których nie czuła, i odeszła miarowym krokiem. Dopiero gdy skręciła za róg, zaczęła biec. W kawiarni kilka przecznic dalej Elena i lekarz czekali na nią. „Masz to?” wyszeptała Elena. Patricia skinęła głową, wyjmując paczkę. W środku: notes, pendrive, zdjęcia i list pożegnalny. „Prawdziwym mózgiem nie jest klinika” – przeczytał dr Acosta, blady. „To ktoś znany i szanowany, który od lat tuszuje te zbrodnie: dr Carlos Montiel, dyrektor szpitala miejskiego”. Elena stłumiła szloch. Lekarz zbladł. „Carlos… mój mentor” – wyszeptał. Zdjęcia przedstawiały Montiela z dyrektorami farmaceutycznymi, niszczącego dokumenty nocą, potajemnie przenoszącego pacjentów.

„Dlatego chcieli cię zdyskredytować” – mruknęła Patricia. „Twoje zeznania by wszystko ujawniły”. „I dlatego wzięli na celownik Benjamina” – dodała Elena.

Zadzwonił telefon lekarza. Nazwisko na ekranie zaparło im dech w piersiach. „Dr Carlos Montiel” – wyszeptał Mendoza, włączając nagrywanie i głośnik. „Danielu, mój synu” – zanucił głos Montiela. „Co za strach przed tym małym chłopcem… Jakie szczęście, że ta młoda kobieta tam była. A tak przy okazji, jakieś wieści o Teresie? Dziwne zniknięcie, prawda? Zjedzmy dziś kolację, jak poprzednio. O ósmej. Przyjdź sam”. Pułapka… ale i okazja. „Z przyjemnością, Carlosie” – odparł lekarz. „Do naszej stałej restauracji”. „Idealnie”. „To zbyt niebezpieczne” – zaprotestowała Elena. „Nie możesz iść”. „Musi iść” – oznajmił Mendoza. „Ale nie będzie sam”. „Nic zbyt widocznego” – wtrąciła Patricia. „Ma oczy wszędzie. Potrzebujemy czegoś bardziej dyskretnego”.