Biedna dziewczyna, spóźniona do szkoły, znajduje nieprzytomne dziecko

„Danielu, Benjamin ma atak! Lekarze nie rozumieją, co się dzieje”. Uśmiech Montiela, gdy go wyprowadzali, zmroził Patricię do szpiku kości. To jeszcze nie był koniec.

W szpitalu panował gorączkowy ruch. Doktor Acosta pobiegł na izbę przyjęć, gdzie zespół otoczył drgające ciało. „Jego funkcje życiowe spadają!” krzyknęła pielęgniarka. „Pełny raport toksykologiczny, natychmiast” – nakazał lekarz, zakładając rękawiczki. Patricia, stojąca w drzwiach, patrzyła z bijącym sercem. Elena kurczowo trzymała się framugi drzwi. „To nie jest normalne” – mruknął lekarz, badając oczy Benjamina. Uderzyła go straszna myśl. „W dniu, w którym zmarł mój ojciec… te same objawy”. „Twój ojciec?” – wyszeptała Elena. „Też był lekarzem. Badał skutki uboczne leków eksperymentalnych. Tej nocy, kiedy zmarł, było tak samo”. Patricia poczuła dreszcz, przypominając sobie słowa Montiela. „Powiedzieli, że to zawał serca” – przerwał lekarz. „Potrzebuję dzisiejszej karty odwiedzin. Kto tu był?” Pielęgniarka wróciła z kartą: wizyta konserwacyjna, przegląd klimatyzacji. „Konserwacja?” – Elena zmarszczyła brwi. „Nikt nie prosił o badanie kontrolne”. „Mundur” – wyszeptała

Patricia. „Kiedy przyjechałam, widziałam, jak ktoś pędzi”. „Próbka krwi i nagranie z kamery, natychmiast” – warknął lekarz. Przy oknie Patricia zauważyła małą, pustą fiolkę, prawie niewidoczną za zasłoną.