Biedna dziewczyna, spóźniona do szkoły, znajduje nieprzytomne dziecko
Początkowo myślała, że to tylko jej wyobraźnia. Potem jęczenie stało się wyraźniejsze. Dochodziło z czarnego mercedesa zaparkowanego w palącym słońcu. Patricia zatrzymała się w miejscu. Przez przyciemniane szyby dostrzegła małą postać na tylnym siedzeniu. Płacz przeszedł w ciche, ledwo słyszalne skomlenie. Bez namysłu podeszła bliżej. Samochód się przegrzewał, a w foteliku, wiło się z bólu około sześciomiesięczne dziecko; jego zaczerwieniona skóra lśniła od potu.
„O mój Boże!” – wykrzyknęła Patricia, waląc w szybę. Rozejrzała się w poszukiwaniu pomocy, ale zazwyczaj tętniąca życiem ulica wydawała się pusta. Niemowlę właśnie przestało płakać; jego ruchy zwalniały. Decyzja była natychmiastowa. Podniosła kawałek gruzu, zamknęła oczy i roztrzaskała go o tylną szybę. Szyba roztrzaskała się z hukiem, który zdawał się rozbrzmiewać echem po całej ulicy. Rozległ się alarm, ale Patricia, ignorując skaleczenia na dłoniach, sięgnęła przez otwór, by złapać maluszka.
Jej palce drżały, gdy mocowała się z pasami krzesła. Dziecko ledwo reagowało, powieki były na wpół przymknięte, a oddech krótki i szybki. „Trzymaj się, maluszku…” wyszeptała, w końcu udaje jej się je uwolnić.