Biedna dziewczyna, spóźniona do szkoły, znajduje omdlewające dziecko zamknięte w luksusowym samochodzie

— Nie… Nic mi nie jest… najważniejsze, że żyje — odpowiedziała, patrząc w dół.

Zapadła chwila ciszy. Potem lekarz wziął głęboki oddech, jakby podejmował trudną decyzję.

— Powiedz mi, jak masz na imię?

— Patricia… Patricia Ionescu.

— Patricio, nie wiem, jak mógłbym ci podziękować. Uratowałaś życie mojego dziecka. I moje życie, jeśli się nad tym zastanowić…

Skinęła głową, zawstydzona.
— Niczego nie chcę… Po prostu… zrobiłam to, co słuszne.

Lekarz uśmiechnął się smutno.

— Ludzie tak naprawdę nie robią „tego, co słuszne” w dzisiejszych czasach. Wielu przeszłoby obok samochodu bez zatrzymywania się.

Patricia poczuła, jak ściska się jej serce. Wiedziała aż za dobrze, jak łatwo mogłaby się znaleźć w takiej sytuacji, gdyby się pospieszyła, gdyby miała słuchawki na uszach, gdyby wiatr zagłuszył jej jęki.

— Ja… spóźniłam się do szkoły — wyszeptała.