Biedna służąca i niezwykła próba bogacza Dziewczyna, zamiast ukraść złoto, przykryła śpiącego mężczyznę swoim własnym, cienkim płaszczem, by nie zmarzł.

Zatrzymała się przy jego głowie.

Wiktor odważył się otworzyć oko nieco szerzej.

Jej twarz była kilka centymetrów od jego. Zatroskanie wyryło zmarszczki na jej czole.

„Nie powinien pan tu spać”, szepnęła cicho, niemal do siebie. „Pan się przeziębi.”

Słowa nie były pełne urazy. Nie były szydercze.

Po prostu pełne troski.

Sięgnęła po lampę i przyciemniła ją, pogrążając pokój w łagodniejszym mroku.

Potem wyszłaDom, który przez tyle lat był jedynie dowodem jego bogactwa, nagle wypełnił się ciepłem nieoczekiwanego spokoju.