Od tego dnia stali się drużyną. Zapisała go do liceum, kupiła mu ubrania i telefon. W zamian przychodził każdego wieczoru, żeby pomagać jej w ćwiczeniach.
Lata później, kiedy Marian została fizjoterapeutką, ich historia ukazała się w lokalnej gazecie. Nagłówek brzmiał po prostu:
„Chłopak, który przywrócił nadzieję nogom kobiety, która zapomniała wierzyć”.
A Carolina, opierając się na jego ramieniu, szła powoli, małymi, ale pewnymi krokami chodnikiem, gdzie wszystko się zaczęło – tego upalnego lata, gdy głodne dziecko odważyło się uwierzyć w więcej niż wszyscy lekarze razem wzięci.