Scena 1: Upokorzenie na żywo
Maksymilian siedział przy stoliku przy oknie. Miał na sobie prosty granatowy żakiet, przypominający zakupiony na wyprzedaży trzy lata temu, oraz białą koszulę bez krawata. Był przystojny, ale całkowicie przeciętny, ginący w blasku olśniewającego wnętrza.
– Cześć — Karina nawet nie spojrzała na niego, z gracją opadając na krzesło. Od razu wyciągnęła swojego iPhone’a 16 Pro Max w złotym etui i położyła go na obrusie, jakby był trofeum z bitwy.
– Dobry wieczór, Karina. Miło wreszcie cię poznać — Maksymilian uśmiechnął się spokojnym, pewnym uśmiechem. — Twój wujek wiele mi o tobie opowiadał.
Karina udawała, że przegląda menu, chociaż znała je na pamięć. Wszystko ją irytowało: jego tani żakiet, jego prostota i to, że nie sypał komplementami jak z rękawa.
Gdy podszedł kelner, Karina demonstracyjnie zamówiła butelkę najdroższego szampana i talerz ostryg, nie zważając na Maksymiliana.
– A dla pana? — zapytał kelner, z lekkim zdziwieniem patrząc na żakiet Maksymiliana.