…potem, pewnego zimnego wieczoru, gdy wrócił do domu i zamknął za sobą drzwi, Daniel po raz pierwszy poczuł, że uginają się pod nim kolana. Odłożył skrzynkę z narzędziami, oparł czoło o ścianę i wziął głęboki oddech, jakby ciężar świata unosił się nad jego piersią. Bliźniaki spały, ale w tej przytłaczającej ciszy czuł się jak człowiek walczący samotnie z górą.
Mogę się teraz poddać, powiedział sobie. Ale nie mogę.
Wstał, sprawdził butelki, nastawił wodę na piec, przygotował ubranie na następny dzień. Wszystko to jak rytuał, jak zbroja, która nie pozwoli mu się rozpaść.