Komisariat wypełnił się szokiem i żałobą. Policjanci, którzy bez mrugnięcia okiem stawali naprzeciw uzbrojonych przestępców, nagle wyglądali jak przestraszone dzieci. Shadow nie był dla nich „tylko psem” — ratował funkcjonariuszy, odnajdywał zaginione dzieci, stawał między złem a niewinnymi. A gdzieś po drugiej stronie miasta mała dziewczynka usłyszała tę samą wiadomość i poczuła, jak jej świat pęka na pół.
Miała na imię Emma Blake. Dziesięć lat. Śmiech zbyt jasny jak na tak okrutny świat. Dziewczynka, którą Shadow kiedyś uratował, gdy obcy próbował wciągnąć ją do samochodu. Shadow rzucił się między nich, z błyskiem zębów i odwagą w całym ciele — ocalił jej życie i na zawsze zszył między ich sercami niewidzialną więź. Dla Emmy Shadow nie był „policyjnym psem”. Był bezpieczeństwem. Był ukojen iem. Był domem.