Chwile przed tym, jak śmiertelnie chory policyjny pies K-9 miał zostać

I wtedy przyszła Emma.

Jej kroki były małe i niepewne, niosły się echem po korytarzu jak kruche nadzieje, które błagają, by się nie roztrzaskać. Gdy zobaczyła go leżącego bez ruchu pod ostrym, białym światłem, z jej piersi wyrwał się cichy szloch — taki, który rozrywa coś w środku każdego dorosłego w zasięgu słuchu.

Mimo to podeszła.

Ujęła jego łapę w swoje drżące dłonie.

A Shadow — złamany i gasnący — spróbował się poruszyć.

Jego noga zadrżała gwałtownie, jakby cały ostatni płomień życia w jego ciele popłynął do tego jednego, końcowego ruchu. Emma nachyliła się bliżej i wyszeptała przez łzy:

— Jestem tu. Nie odejdę. Uratowałeś mnie. Pozwól mi zostać.