W kolejnych dniach zacząłem częściej wychodzić z domu.
Poszedłem do księgarni i kupiłem kryminał – taki, jaki czytałem w młodości i dzięki któremu zapominałem o świecie. Przechodziłem obok domu kultury i zobaczyłem plakat: „Kurs malarstwa dla dorosłych”.
Zastanowiłem się przez dwie minuty i się zapisałem.
Czemu nie? Co miałem do stracenia?
Pierwszy dzień zajęć sprawił, że poczułem się jak niezdarny nastolatek. Trzymałem pędzel w dłoni, jakbym pierwszy raz dotknął papieru.
Ale kiedy kolory zaczęły się mieszać, poczułem coś, czego nie czułem od lat: wolność.
Nie musiało być idealnie.
Nie musiało się nikomu podobać.
Nie musiałem nikomu o niczym donosić.
Tydzień później Elena przyszła do mnie, zdenerwowana i zdezorientowana.
— Mamo, dlaczego już nie przychodzisz? Nie rozumiem, co się z tobą dzieje.
Spojrzałem na nią spokojnie, z spokojem, którego nigdy wcześniej nie czułem.