Werdykt był bezlitosny dla Caleba. Pełna władza rodzicielska dla mnie. Zakaz zbliżania się do nas przez najbliższe pięć lat. Caleb został wyprowadzony z sali w kajdankach — policja czekała już na korytarzu w związku z oskarżeniami o oszustwa finansowe i zastraszanie świadka.
Kiedy wychodziliśmy z budynku sądu, bostońskie słońce oślepiło mnie na chwilę. Harper trzymała mnie mocno za rękę. Nie była już tą małą, przerażoną dziewczynką ze splecionymi dłońmi. Wyprostowała się.