Czerwona Suknia i Dziedzictwo

Prawnik kontynuował spokojnie, przeglądając dokumenty. Wyjaśnił, że Maksymilian uporządkował wszystko wiele lat wcześniej. Domy, ziemie, firmy, konta. Wszystko. Nawet każdy grosz. Andrzej miał otrzymywać stałą miesięczną kwotę, wystarczającą „na przyzwoite życie”. Tylko tyle. Żadnych decyzji, żadnej władzy. Tylko kieszonkowe, jak dla dorosłego dziecka.

Viorica nigdzie nie była wymieniona.

„To niemożliwe” — wykrzyknął Andrzej, nagle wstając. „To musi być pomyłka!”

Prawnik spojrzał na niego krótko. „Nie jest.”