Czy zaopiekujesz się moim dzieckiem?

— Wiem. Dlatego wstydzę się pytać o coś takiego.

Ale nie mam nikogo innego.

Znów rozległ się płacz Noaha, słabego, zmęczonego.

Maria instynktownie podeszła.

Wzięła go w ramiona, nie zdając sobie z tego sprawy.

Dziecko natychmiast się uspokoiło.

Dariusz obserwował scenę wilgotnymi oczami.

— Patrz… to dowód — wyszeptał.

Masz coś, czego nie mogę kupić.

Tej nocy Maria nie spała.

Myślała o chorej matce, zaległym czynszu, ciężkim życiu, jakie prowadziła.

Ale myślała też o Noem.

O tym, jak na nią patrzył.

Rano wróciła.

— Akceptuję — powiedziała.

Ale nie dla pieniędzy.

Dla dziecka.

Małżeństwo było proste.

Bez sukni.