Diana wyszła za mąż za Mateia zaraz po tym, jak ukończył szkołę wojskow

— Mamo, jeśli to będzie chłopiec, nauczę go rysować. Jeśli to będzie dziewczynka, oddam jej wszystkie swoje długopisy. Albo jeszcze lepiej, kupię jej nowe!

Diana uśmiechała się i zawsze odpowiadała jej łagodnie, ale troski szły za nią. Miewała noce, kiedy budziła się sama, w ciszy bloku wojskowego, i zastanawiała się, czy da radę. Zaczynała wszystko od nowa, z pieluchami, nieprzespanymi nocami, zmartwieniami… a Matei był bardziej na oddziale.

Jednej z takich nocy, z włączonym telefonem i Weroniką śpiącą w sąsiednim pokoju, Diana zaczęła liczyć pieniądze. Pensja Matei była wysoka, ale wydatki wzrosły: czynsz, jedzenie, ubrania dla Weroniki, dojazdy Matei… a teraz kolejne dziecko. Wzięła głęboki oddech i powiedziała sobie: „Będzie dobrze. Musi być dobrze”.

Następnego dnia, kiedy Matei wrócił do domu, zastał ją spokojniejszą. Przygotowała dla niego parującą zupę, a Weronika skakała wokół nich z niepohamowaną radością.

— Tato, zdecydowałam! Dam mu imię! — oznajmiła uroczyście.

Matei wybuchnęła śmiechem.

— Zobaczymy, zobaczymy…