Diana wyszła za mąż za Mateia zaraz po tym, jak ukończył szkołę wojskową

Przyciągnął ją do siebie i mocno przytulił.

— Wiem. Ja też tak miałam, kiedy pierwszy raz jechałam na misję. Ale wtedy powiedziałam sobie, że jeśli nie mam odwagi dla siebie, muszę mieć odwagę dla ciebie. I tak będzie teraz. Nie jesteś sama.

Jego słowa, proste i szczere, uspokoiły ją bardziej, niż mogła sobie wyobrazić.

Czas mijał, a brzuch Diany pięknie rósł. Wszyscy sąsiedzi z bloku pomagali jej, jak tylko mogli: jeden przynosił jej słoiki z kompotem, drugi warzywa z ogródka, jeszcze inny miękki materac, „bo to lepiej dla jej pleców”. Byli to zwykli, serdeczni ludzie, którzy wiedzieli, co znaczy życie w wojsku – życie pełne wyrzeczeń, ale z dużą dozą człowieczeństwa.

Pewnego wiosennego poranka, gdy słońce w szczególny sposób wdarło się do salonu, Diana poczuła pierwsze skurcze. Zamarła na chwilę, po czym krzyknęła:

— Ma-tei!

Weronika wstała pierwsza, przestraszona:

— Mamo?

— Już czas… — powiedziała Diana, a w jej oczach pojawiły się łzy.