Matei zareagował błyskawicznie. Wziął przygotowaną torbę, wezwał radiowóz i po dziesięciu minutach byli już w drodze, a Weronika drżała z emocji obok nich.
Na oddziale położniczym Dianę natychmiast zabrano na salę. Matei i Weronika pozostali na korytarzu, trzymając się za ręce. Nerwowo trzaskał palcem, a ona patrzyła na drzwi bez mrugnięcia okiem.
Po kilku godzinach wyszedł lekarz, szeroko się uśmiechając:
— Gratulacje! Masz zdrowego chłopca!
Weronika zaczęła płakać ze szczęścia. Matei zakrył oczy dłonią i przez kilka sekund stał bez tchu. Potem spojrzał w górę, jakby dziękował za wszystko.
Potem weszli do pokoju Diany. Zmęczona, spocona, ale promieniejąca szczęściem, trzymała na rękach małego chłopca, czerwonego i zdenerwowanego.