Mama stała z otwartymi ustami, niezdolna wydobyć z siebie głosu.
— Jak… znaczne? — zapytał Dinu, starając się zachować wyższość, ale głos go zdradził.
— Dzisiaj — powiedział Mureșan, odwracając teczkę w moją stronę — mamy pilną sprawę. Sofia musi natychmiast z nami iść. To dług w wysokości sześciuset tysięcy lei. I tylko ona może zakończyć negocjacje bez rozlewu krwi.
Na słowo „krew” Mirela upuściła szminkę na stół. Lekko się stoczyła, brudząc jej białą talię.
— Żartujesz sobie? — powiedziała mama niemal szeptem. — Sofia? Moja córka? Dziewczyna, która nie może zrobić sobie paznokci bez umówienia?
Alex uniósł brew. Nie spodobało mu się to.